Ekstremalny wyścig na norweskiej pustyni – śladami Amundsena

Opublikowano
Ekstremalny wyścig na norweskiej pustyni – śladami Amundsena

Silny wiatr, skrajnie ujemne temperatury, mrok i 100 kilometrów do przejścia w niecałe cztery dni z saniami ważącymi 40 kilogramów – takie wyzwanie czeka na Daniela Lewczuka i Edwarda „Konrada” Stanocha, którzy biorą udział w ekstremalnej wyprawie Åsnes Expedition Amundsen. Grupa Europa jest partnerem tego startu, a nasze turystyczne ubezpieczenie chroni polskich zawodników i ich sprzęt podczas ekstremalnego wyścigu Amundsena.

ubezpieczenie turystyczne

Ekstremalny wyścig

Trasa na norweskim płaskowyżu była polem treningowym Roalda Amundsena – pierwszego zdobywcy bieguna południowego, który właśnie w Hardangervidda przygotowywał się do niebezpiecznej arktycznej wyprawy. W 1896 roku Amundsen próbował przejść trasę z Haukeliseter do Maurset wraz ze swoim bratem Leonem. Jednak warunki, które ich spotkały w Norwegii, były tak ekstremalne, że nie pozwoliły im dotrzeć do celu. „Śnieg w oczach i lód pod stopami, to była najtrudniejsza rzecz, która spotkała mnie w życiu. Cud, że przeżyłem” - tak polarnik określił trasę, którą zamierza pokonać polski zespół. Ich partnerem w tym wyczynie jest Grupa Europa.

Organizatorzy biegu nie kryją, że trasa, którą zamierzają przebiec uczestnicy, jest najcięższa na świecie. Dlatego wymagają od startujących udokumentowanych doświadczeń w ekspedycjach zimowych. Aż 90 proc. startujących w wyprawie Amundsena to Norwedzy, którzy są przyzwyczajeni do trudnych, zimowych warunków. Zaledwie 10 proc. to nieliczni uczestnicy z całego świata. W tym gronie znaleźli się nasi bohaterowie: Daniel Lewczuk i Konrad Stanoch.

Stanoch&Lewczuk

Przekraczanie granic

Bieg polega na pokonaniu 100-kilometrowej trasy na nartach, z przyczepionymi do ciała saniami, które muszą ważyć minimum 40 km na linii startu i mety. Na ten wyczyn uczestnicy mają maksymalnie 72 godziny, z czego osiem to obowiązkowy postój na jednym z punktów trasy. Warunki atmosferyczne są nieprzewidywalne, a trasa w większości pokonywana jest w mroku – jedynie przez cztery godziny w ciągu doby mogą liczyć na światło. Zawodnicy zapytani o strategie biegu, twierdzą, że wynik w tej rywalizacji nie jest najważniejszy. Zależy im na sprawnym przejściu trasy i dotarciu na metę.

- Nasz wstępny plan to pokonanie 25 km codziennie w tempie 6 km/h. Nie ukrywam, że pogoda ma dla nas olbrzymie znaczenie. Prognozy są dobre, ale warunki atmosferyczne zmieniają się jak w kalejdoskopie. Może nas spotkać burza śnieżna z porywami wiatru do 40 km/h, tak więc jesteśmy gotowi na wszystko – mówi Konrad Stanoch.

Wytrzymałość i hart ducha

Daniel Lewczuk i Konrad Stanoch to weterani ekstremalnych wypraw. Pomysłodawca startu - Konrad Stanoch - uczestniczył w wyprawie polarnej na Spitsbergenie, dlatego ultrazimowe warunki panujące w Hardangervidda nie będą mu obce. Natomiast Daniel Lewczuk cechuje się wytrwałością, którą pozwoliła mu przebiec 250 km w sześć dni w skrajnych warunkach na Antarktydzie oraz ukończyć 4Deserts - wyzwanie, polegające na pokonaniu 250-kilometrowych odcinków biegów na 4 największych pustyniach świata. Obaj panowie mają także na koncie ukończenie Ironmana, co brzmi jakoś zwyczajnie w porównaniu z innymi ich wyczynami.

- Rozkładanie namiotu w ciemnościach, spanie na mrozie i energiczne podejścia z saniami pod górę – to część naszego treningu w malowniczych Jakuszycach, który pozwolił nam częściowo oswoić się z warunkami, które mogą nas czekać w Norwegii – mówi Daniel Lewczuk.

Do męskiej ekipy dołączyła także Beata Danabre, Polska mieszkająca w Norwegii, która ma na koncie przejście ekstremalnie zimowej Finnmarksviddy i zamieszkiwanie przez pół roku na Spissbergenu. Początkowo chciała ukończyć wyścig solo, jednak organizatorzy nie wyrazili zgody na solowy start, dlatego została dołączona do naszej ekipy, której kibicujemy.

Ubezpieczenie Grupy Europa

Nasze wsparcie dla startujących w tegorocznej wyprawie Åsnes Expedition Amundsen nie ogranicza się tylko do kibicowania. Polska ekipa może liczyć na najlepszą ochronę ubezpieczeniową, którą dostarczyła im Grupa Europa. Nasze ubezpieczenie będzie ich chronić podczas startu w tym niebezpiecznym i ekstremalnym biegu. Jest to możliwe, dzięki temu, że oferujmy elastyczne ubezpieczenia turystyczne.

Niezależnie od tego, czy planujesz leniwe wakacje, czy też ekstremalną wyprawę na lodowiec, zapewnimy Ci wsparcie, które w razie wypadku pokryje koszty leczenia, ratownictwa i transportu medycznego oraz następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW). Uezpieczenie turystyczne zawsze można dostosować do własnych aktywności i poszerzyć je dodatkowo o sporty ekstremalne, ochronę sprzętu sportowego, czy nieruchomości na czas podróży zagranicznej.

ubezpieczenie turystyczne

 

  • Podziel się