AKTUALNOŚCI

14.06.2010

"Chcemy, aby oferta doszła do skutku".

Wywiad z Jackiem Podobą, prezesem Towarzystwa Ubezpieczeń Europa SA i TU na Życie Europa SA, przeprowadził Tomasz Brzeziński.



Dlaczego zarząd TU Europa zdecydował się zawiesić ofertę?

Ze względu na niekorzystne trendy ostatnich tygodni i niepewną sytuację na rynkach kapitałowych w najbliższym czasie.

 

Tylko tyle?

Gdy na dworze szaleje burza, lepiej na chwilę pozostać w domu. Na rynkach panuje niepewność. Mają miejsca spore wahania w nastrojach inwestorów wywołane m.in. kłopotami finansowymi Grecji i innych krajów z grupy PIIGS. Kryzys fiskalny krajów strefy euro nie tylko spowodował, że inwestorzy nie chcą dzisiaj podejmować nadmiernego ryzyka, lecz raczej ograniczają swoje pozycje na rynkach akcji, co ewidentnie widać po zachowaniu indeksów giełdowych.

 

Mimo to kilka spółek, np. Kulczyk Oil Ventures czy ABC Data przeprowadziło oferty...

Tak, to prawda, ale też zmuszone były ograniczyć ich wielkość, a także sprzedawały akcje po cenie niższej, niż oczekiwali sami emitenci. My nie mamy aż tak pilnych potrzeb kapitałowych, aby z powodów chwilowych turbulencji na rynku w pośpiechu sprzedawać akcje. Jesteśmy w stanie poradzić sobie bez tych pieniędzy, zakładając dokończenie emisji w korzystniejszym dla nas momencie.

 

Naprawdę? Według zapisów prospektu spółka miała pozyskać ze sprzedaży akcji ok. 180 mln zł netto. To spora suma.

Pieniądze były i są nam potrzebne, aby przyspieszyć rozwój spółek. Tu nic się nie zmienia. Ale przypominam, że tylko zawiesiliśmy ofertę, a nie zrezygnowaliśmy z niej. Dzięki temu, że opublikowaliśmy prospekt, w każdej chwili, gdy tylko sytuacja na rynku się poprawi, możemy szybko wrócić do transakcji. Precyzyjniej kontrolujemy też daty wyjścia z ofertą na rynek.

 

No właśnie. Zdaje się, że przy waszej ofercie kluczowym aspektem był jej termin. Kiedy planowaliście debiut? Nie w końcu czerwca, jak można wyczytać w prospekcie...

Oryginalny plan zakładał domykanie transakcji na przełomie kwietnia i maja. Wtedy, jak pan popatrzy na wykresy indeksów, były one ok. 10-20 proc. wyżej, i trend był wzrostowy. Teraz są znacznie niżej, trend się odwrócił i nie ma pewności, jak rynek będzie się zachowywał w przyszłości. Stąd nasza decyzja.

 

Kiedy złożyliście prospekt do Komisji Nadzoru Finansowego?

15 lutego.

 

TU Europa chciało, przepraszam chce, przeprowadzić wtórną ofertę, do tego drugą w historii spółki. Jest na giełdzie od 13 lat. Jesteście więc pod nadzorem regulatora od dawna. Do tego jako firma ubezpieczeniowa podlegacie okresowym kontrolom ze strony urzędu nadzoru. Sytuacja spółki, giełdowego emitenta jest więc świetnie znana.

Mogę tylko przytaknąć. Byliśmy m.in. pierwszą spółką raportującą na GPW wg Międzynarodowych Standardów Rachunkowości. Nasza transparentność jest dla naszych bankowych partnerów niezwykle ważna. Temu także od lat służy nasza obecność na GPW, do niedawna jedynego polskiego ubezpieczyciela.

 

Na czym polegał problem z zatwierdzeniem prospektu?

Nie naciągnie mnie pan na żadne sensacyjne wypowiedzi...

 

Blisko miesiąc później niż TU Europa prospekt złożyło PZU. Mimo że była to znacznie większa firma i była to pierwotna oferta publiczna udało im się zadebiutować przed 15 maja. Potem musieliby aneksować prospekt i, ze względu na to, że akcje miały trafić także do amerykańskich inwestorów, czekać z ofertą do jesieni...

....Milczenie jest złotem?

....Ale też może być potwierdzeniem. Pytam więc dalej. Nadzór uskarżał się na szczupłość budżetu, braki kadrowe itp. Oferta publiczna PZU kończyła wieloletni spór pomiędzy jego akcjonariuszami: Skarbem Państwa a holenderskim Eureko, umożliwiając Holendrom wyjście z inwestycji. Przeciąganie tego procesu niosło ryzyko, a rząd potrzebował sukcesu. Wygrała racja stanu. Nie było innego wyjścia, zwłaszcza że w przyszłym roku kończy się kadencja szefa nadzoru...

Z całym szacunkiem do naszej oferty, nie sądzę, aby jej przeprowadzenie w podobnym czasie mogło w czymkolwiek przeszkodzić debiutującemu PZU.

 

Mimo wszystko nie zaprzecza pan.

Zajmuję się biznesem, zarządzaniem spółkami, zarabianiem pieniędzy dla akcjonariuszy, nie polityką. Miałem okazję pracować w rządowej administracji. To świat daleki od biznesowych realiów. Nie załamujemy rąk z powodu długiej procedury zatwierdzania naszego prospektu, bo administracja i biznes muszą ze sobą współpracować. A w temacie emisji dalej będziemy robić swoje, czekając już teraz wyłącznie na to, aż sytuacja na rynku na tyle się ustabilizuje, że będziemy mogli uplasować akcje z sukcesem.

 

A może pana w nadzorze nie lubią. Na zatwierdzenie na stanowisku prezesa TU Europa czekał pan bodaj dwa lata? Skończyło się sprawą przed sądem administracyjnym wygraną przez spółkę...

Musiałem swoje odczekać. Tamtą sprawę urzędnicy przegrali na własne życzenie, wydając dwie sprzeczne decyzje. Ale to też był inny urząd (Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych, poprzedniczki prawnej Komisji Nadzoru Finansowego), z innym przewodniczącym (Janem Monkiewiczem).

 

Pamięć instytucjonalna bywa długa. Nie bagatelizowałbym tego...

Zostawmy to, bo stworzymy wrażenie niewłaściwych relacji z nadzorem, a tak nie jest.

 

Kto zdecydował o zawieszeniu oferty?

Zrobiliśmy to w porozumieniu z doradcami i akcjonariuszami sprzedającymi swoje akcje.

 

Kiedy?

We wtorek.

 

To w ostatniej chwili, bo w czwartek miały ruszyć zapisy w transzy indywidualnej. To dlatego przełożył pan nasze spotkanie?

Tak. Dyskusje trwały do późna w nocy. Moim zdaniem podjęliśmy słuszną decyzję. Korzystną dla spółki, jak i dla akcjonariuszy.

 

Dlaczego?

Gdyby doszło do oferty w kwietniu, tak jak planowaliśmy, wycena rynkowa spółki mogłaby być korzystniejsza. Ze względu na dzisiejsze duże zmienności różnica może być istotna. Nie chcieliśmy ryzykować i powiedzieć „sprawdzam" w tak niepewnych okolicznościach.

 

Większość akcji miała trafić do inwestorów finansowych, zagranicznych i krajowych. Waszym globalnym koordynatorem jest UniCredit CAIB, nie byłby w stanie przekonać takich wytrawnych graczy, że zakup akcji TU Europa jest dobrą inwestycją, mimo przejściowych zawirowań na rynku?

Oczywiście, że inwestorzy są w stanie właściwie ocenić fundamenty spółki, szczególnie po przeczytaniu prospektu. Nie mniej jednak również inwestorzy instytucjonalni potrafią ulegać chwilowym nastrojom, a niepewność na rynkach je potęguje. Na plus i na minus.

 

Ale może nie było argumentów za inwestycją.

Co pan ma na myśli?

 

Branża po ciężkiej zimie miała słabe wyniki. Większość dużych firm wykazała straty na podstawowej działalności, a także na poziomie netto. Wspomniane PZU, które wprawdzie uplasowało akcje z sukcesem, ale w I kwartale miało ok. 60 mln zł straty technicznej i tylko 100 mln zł zysku netto, co było najgorszym wynikiem bodaj od 2002 r. Pozostali gracze z czołówki także wykazali straty. Do tego obecna powódź, która utopi wyniki branży w II kwartale. Po co więc ryzykować i kupować akcje ubezpieczyciela, kiedy zyski są wątpliwe?

Grupa ubezpieczeniowa Europa specjalizuje się w bancassurance. Nasze wyniki i skala działalności rosną od wielu lat. W pierwszym kwartale 2010 r. także. Wielomilionowe powodziowe straty ubezpieczycieli nas nie dotyczą.

 

Jak to? Cały naród na przemian z relacjami z kampanii prezydenckiej śledzi to, co się dzieje na Wiśle, Odrze, Warcie. Według danych urzędu nadzoru, w związku z powodzią do tej pory zgłoszono 135,5 tys. szkód, które będą kosztować branżę 566,2 mln zł, bez reasekuracji. Przecież TU Europa sprzedaje ubezpieczenia od strat spowodowanych żywiołami. Ba, chcecie w tym segmencie mocniej zaistnieć, oferując wieloletnie polisy mieszkaniowe. Przypominam, że TU Europa ma siedzibę we Wrocławiu. Nie ubezpieczacie bloków na Kazonowie?

Dam się panu sprowokować.

 

Wreszcie.

Gdy w 1997 r. TU Europa chciała wejść na warszawską giełdę, procedura dopuszczeniowa trwała bardzo długo, bo urzędnicy nie wierzyli, że firma mimo powodzi stulecia jest w stanie wypracować zyski, podczas gdy inni mają straty. Tajemnica tkwiła w tym, że spółka miała bardzo dobry program reasekuracji, który ograniczył jej straty do.... 100 tys. USD! Do obrotu spółka została dopuszczona w 1998 r.

 

Buuu! To historia.

Mamy szkody powodziowe, trudno zaprzeczyć. Część z naszych klientów z woj. śląskiego ucierpiała w wyniku powodzi. Chce pan wiedzieć, ile wynoszą na dzisiaj potencjalne roszczenia.

 

Chętnie.

Mniej więcej tyle, ile wynosi jedna średnia szkoda z tytułu ubezpieczenia kredytu hipotecznego.

 

Czyli?

Kilkaset tysięcy złotych.

 

To sporo. Bo w I kwartale wypłaciliście w sumie 3,4 mln zł odszkodowań....

Żartowałem. W I kwartale grupa Europa, według standardów MSFF wypracowała 34 mln zysku, przy 150,3 mln zł przychodów. Odpowiednio o 26,3 i 16,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Do tego grupa działa w segmencie, który nie zależy od katastrof naturalnych. Zdaniem zarządu i doradcy wyniki nie są wystarczającą rekomendacją do zakupu akcji?

Dziennikarze „Parkietu" należą do nielicznego grona, które jest w stanie tak głęboko analizować te zależności i właściwie interpretować dane zakładów ubezpieczeń.

 

Bez zbędnej kurtuazji, proszę. Nie po to się spotkaliśmy. Więc jeśli pan pozwoli, ad rem. Oferta oprócz nowych akcji miała obejmować również walory TU Europa będące w posiadaniu Getin Noble Banku. W sumie jej wartość miała wynieść ok. 370 mln zł brutto. Co byłoby drugą co do wartości ofertą publiczną na GPW w tym roku. Tych pieniędzy proporcjonalnie ani spółka, ani akcjonariusz na razie nie zobaczą. Oferta to był pomysł zarządu. Dostanie pan po premii? Nasze zarobki zależą głównie od wyników.

No dobrze, ale spółka nie może zrealizować planów, a akcjonariusz zysków ze sprzedaży akcji. To wina zarządu i doradcy, że dokumenty złożone w KNF miały wady?

W mojej ocenie nie było do nich żadnych ponadstandardowych zastrzeżeń. Zdarzają się one w przypadku pewnie każdej tego typu transakcji.

 

Nie warto zawalczyć o odszkodowanie?

Skupiamy się na rozwoju biznesu. To nasz cel i o to dalej będziemy walczyć.

 

Wartość oferty to ok. 390 mln zł. Do tego ponieśliście koszty - ok. 9 mln zł. To mało?

Koszty, o których pan wspomina, to ich szacunek na moment po zamknięciu transakcji, a więc tych sum nie wydaliśmy. Prospekt został opublikowany. Teraz wystarczy go aneksować. Dzięki czemu inwestorzy na bieżąco będą mogli zapoznać się z sytuacją spółki. Jesteśmy w stałym kontakcie z doradcą, a decyzję o wznowieniu oferty możemy podjąć bardzo szybko.

 

Optymista z pana. To kiedy będzie można zapisać się na akcje TU Europa?

Raczej nie w czerwcu, ze względu na wspomnianą niepewność na rynkach. Wakacje też nie sprzyjają oferowaniu akcji. Najbardziej prawdopodobny termin to jesień. Chcemy, aby oferta doszła do skutku jeszcze w tym roku. Potrzebujemy przecież tych kapitałów.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Tomasz Brzeziński - PARKIET

Wszelkie prawa zastrzeżone © TU Europa SA 2017